Linki sponsorowane

Nie będzie Euro w Bułgarii?

O kryzysie w Strefie Euro nie trzeba nawet mówić, bo nie ma chyba takiej osoby, która by o nim nie słyszała, czy też nie zdawałaby sobie z niego sprawy. Wystarczy spojrzeć na Grecję i problemy z jakimi się boryka. Ona to pociąga za sobą kolejne państwa. Nic więc dziwnego, że nikt nie myśli w obecnej sytuacji o przystąpieniu do Strefy Euro.

Simeon Diankow, który jest wiceministrem i ministrem finansów Bułgarii jest zdania, ze nie można teraz mówić o wejściu do Eurolandu, bowiem najpierw należy wyjaśnić sytuację dotyczącą kryzysu zadłużeniowego, który można zaobserwować w krajach należących już do Strefy Euro.

Bułgaria chce mieć pewność, że sytuacja się ustabilizuje i uda się zapobiec rozszerzaniu się kryzysu na inne kraje. Kryzys w Grecji spowodował, że Bułgaria, która bardzo dążyła do wejścia do Strefy Euro teraz zachowuje wstrzemięźliwość i dokładnie, bardzo skrupulatnie rozważa jakie mogłyby być skutki jej przyłączenia się do Eurolandu.

Bułgaria jest zdania, że nie powinno dojść do harmonizacji podatków. To by oznaczało zapewne dla jej mieszkańców spore wzrosty, bowiem od 2008 roku obowiązuje w niej najniższy w całej Unii Europejskiej podatek liniowy ustalony na poziomie 10%.

Mister Finansów – Diankow uważa, że zarówno Bułgaria jak i Estonia powinny stanowić przykład dla zachodnich państw, które nie wiedzą co oznacza restrukturyzacja sektora finansowego oraz dyscyplina budżetowa. I nie ma się co dziwić owemu podejściu, tym bardziej kiedy spojrzy się na dług publiczny Bułgarii, który wynosi 10,8% PKB, albo Estonii- 6,6% PKB, która zajmuje pierwsze miejsce z najniższym wynikiem w UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*